W pierwszych wrażeniach wychwalałem pod niebiosa szybkość działania Nokii N9. Po paru dniach testów okazało się jednak, że nie jest aż tak dobrze, jak początkowo myślałem…
Oczywiście nie jest źle – MeeGo jest stabilne i wydajne. Dzięki temu można korzystać z wielu uruchomionych w tle aplikacji i wygodnie przechodzić między nimi. 1 GB pamięci RAM pozwala na używanie nawet około 12-15 odpalonych naraz programów. System automatycznie pauzuje odtwarzacz wideo po minimalizacji czy przełącza aparat w tryb gotowości, gdy się z niego wyjdzie.

Nie jest to bardzo uciążliwe, ponieważ nie wpływa znacząco na wydajność telefonu. Okazuje się jednak, że zarządzanie usługami sieciowymi nie zostało dobrze zoptymalizowane, podobnie jak w Androidzie (chociaż N9 i tak wydaje się płynniejsza od większości nowych smartfonów z systemem Google’a). Muszę się więc wycofać z wcześniejszego stwierdzenia, że system jest tak płynny jak Windows Phone 7 czy iOS. Oczywiście w nich także zdarzają się wpadki, ale optymalizacja usług działających w tle stoi na bardzo wysokim poziomie.

Czy zniechęciło mnie to do modelu? Nie, cały czas zastanawiam się nad duetem N9 i MeeGo, który prezentuje się naprawdę interesująco. Chwilowe lagi przy pobieraniu danych z pewnością wkrótce zostaną wyeliminowane. Sytuacja zmieni zapewne najbliższa aktualizacji systemu, która ma poprawiać wszystkie znaczące błędy w pierwszej wersji MeeGo i wprowadzić kilka nowych funkcji. Póki co jednak jestem nieco zdziwiony tą małą wpadką Nokii, a ostateczny werdykt odnośnie wydajności oprogramowania wydam po skończonych testach.
