Recenzja Aftershokz Xtrainerz

Dzięki uprzejmości firmy Aftershokz dostaliśmy do testu ich słuchawki. Pierwsze z nich przetestował dla Was nasz nowy współpracownik Mateusz. Zobaczcie co mu z tego wyszło.

Aftershokz Xtrainerz to słuchawki z wbudowanym odtwarzaczem MP3. Jednak w odróżnieniu od zwykłych słuchawek, wykorzystują one technologię przewodnictwa kostnego – przenoszenie drgań przez kości policzkowe bezpośrednio do ślimaka z pominięciem bębenka. Słuchawki posiadają klasę wodoszczelności IP68, czyli mogą być zanurzone do głębokości 2 metrów. Producent tym modelem celuje chyba przede wszystkim w osoby pływające, uważa że dla tej grupy najlepiej się sprawdzi ten produkt. Czy w praktyce okażą się one dobrym rozwiązaniem dla pływaków, a także jak sprawdzają się w innych okolicznościach – na te pytania postaram się odpowiedzieć w poniższej recenzji.

Zestaw

W pudełku poza najważniejszym czyli słuchawkami, znaleźć możemy dedykowaną ładowarkę, parę zatyczek, instrukcję obsługi oraz ładne gumowane etui. Całość zapakowana w sztywny karton, gdzie po otwarciu ukazują się słuchawki w pełnej okazałości. Muszę przyznać, że jeśli chodzi o opakowanie to jest to w zasadzie standard jeśli chodzi o słuchawki, ale jednocześnie całość wygląda elegancko, zwłaszcza jeśli chodzi o ten sztywny karton. Co do zestawu to jedyne do czego można się przyczepić, to że nie dostajemy żadnego adaptera do podłączenia do gniazdka – słuchawki ładują się podłączając do komputera po USB.

Pierwsze wrażenia

Co tu dużo mówić – jak najbardziej pozytywne. Słuchawki są lekkie, materiał z jakiego są wykonane jest miły w dotyku. Testowy egzemplarz był w kolorze Diamond Black, to co mnie zaskoczyło po wyjęciu z pudełka to słuchawki miały na sobie drobinki, w pierwszej chwili myślałem że to piasek. Okazało się, że tak właśnie prezentują się słuchawki w tym kolorze.

Aftershokz_Xtrainerz
Tak dotarły do nas słuchawki
Aftershokz_Xtrainerz
Zawartość pudełka
Aftershokz_Xtrainerz
Aftershokz_Xtrainerz – bohater testu
Aftershokz_Xtrainerz
Ładowarka do Aftershokz_Xtrainerz
Aftershokz_Xtrainerz
Gumowane etui do Aftershokz_Xtrainerz
Aftershokz_Xtrainerz
Sterowanie muzyką w Aftershokz_Xtrainerz

Część techniczna

Nie będę się rozpisywał o tym z jakich technologii korzystają słuchawki. Zainteresowanych odsyłam na stronę producenta. Jedyne kwestie jakie chciałem poruszyć to miejsce na utwory oraz bateria. Co do tego pierwszego to otrzymujemy 4GB na przechowanie muzyki co umożliwia według producenta umieszczenie do 1200 utworów. Z tego co sprawdziłem to moje testowe utwory w formacie MP3 i 192kbps zajmowały średnio 4-5MB każdy, co przekładałoby się na trochę mniejszą ilość utworów niż podaje producent, jednak kto przesłuchałby kilkuset utworów podczas jednej wizyty na basenie. Jeśli chodzi natomiast o czas pracy na baterii, sama bateria ma pojemność 183mAh i producent podaje, że czas działania wynosi do 8 godzin. W praktyce jestem skłonny powiedzieć, że jest to możliwe – kiedy słuchawki miał średni poziom baterii (informacja udzielana każdorazowo po włączeniu słuchawek), po kilku godzinach słuchania (2-3 godziny) bateria nadal miała średni poziom naładowania.

Użytkowanie

Zaczynając od komfortu – tutaj naprawdę nie ma na co narzekać. Po kilku godzinach słuchania muzyki nie czułem ani odrobiny dyskomfortu czy zmęczenia. Nie każda osoba też lubi słuchawki dokanałowe, a takie rozwiązanie sprawia że człowiek o wiele lepiej się czuje i nie męczy go dłuższe słuchanie muzyki. Teraz przechodząc do dźwięku, nie jestem audiofilem i w żaden sposób nie uważam się za osobę znającą się w jakimś wyższym stopniu na słuchawkach, jednak na tyle na ile korzystałem z tych słuchawek w różnych utworach, według mnie charakterystyka dźwięku jest dość płaska z minimalnym nastawieniem na wyższe tony. I tak o ile w utworach o niedużej ilości basu, to nie przeszkadzało zbytnio, to w sytuacji kiedy ten bas dominował, nie było tego czuć w słuchawkach. Po skorzystaniu z dołączonych zatyczek dominować zaczynał bas kosztem wyższych tonów. Jeśli chodzi o testy na basenie, bardzo przyjemnie się pływało w słuchawkach, jednocześnie dźwięk pozostawał bez zmian, to znaczy pod wodą bas dominował, nad wodą bas tracił na znaczeniu. Oczywiście woda nie była w żaden sposób straszna dla słuchawek – nie miałem żadnego problemu z przerywaniem muzyki, czy innymi zakłóceniami, a słuchawki jak działają przed wizytą na basenie, tak działały po powrocie. Kolejną kwestią jest to, że słuchając muzyki, nadal docierają do nas dźwięki z zewnątrz. Z racji ich konstrukcji mamy odsłonięte uszy przez co słyszymy jak ktoś do nas coś mówi. Jest to niewątpliwym plusem w sytuacji kiedy chcemy słuchać muzyki, a jednocześnie słyszeć dźwięki z otoczenia (co prawda nikomu nie rekomenduję jazdy na rowerze w słuchawkach, ale uważam że te słuchawki nadawałyby się do tego najlepiej – nie blokują dźwięków z zewnątrz, zatem jesteśmy w stanie usłyszeć auto czy inne „niebezpieczeństwo”). Inna kwestia jaką chciałem poruszyć to słyszalność na zewnątrz. W tym wypadku nie ma szału, ale nie jest też tragicznie – w cichym pomieszczeniu, przy głośności słuchawek około połowy zakresu, druga osoba w odległości do metra słyszała niektóre partie utworów jakie słuchałem.

Podsumowanie testu Aftershokz_Xtrainerz

Jak każde inne, Aftershokz Xtrainerz mają swoje plusy i minusy. Na pewno warto wziąć pod uwagę ich konstrukcję – raz że nie męczą uszu, dwa są bezpieczniejsze dla słuchu, trzy że nie zakrywamy uszu co jest niewątpliwą zaletą w przypadku kiedy chcemy słyszeć i muzykę i otoczenie. Istotny jest też fakt, że są wodoodporne i można ich spokojnie używać czy na basenie, czy na treningu. Jeśli chodzi o czas pracy to moim zdaniem również jest wystarczający. Ze słabszych stron to moim zdaniem dość płaska charakterystyka dźwięku, która najlepiej by się chyba sprawdziła w przypadku słuchania podcastów bądź audiobooków.

Na sam koniec – dla kogo byłyby to słuchawki? Myślę, że przede wszystkim tak jak podaje producent, najlepiej sprawdziłyby się wśród pływających osób. Ja do tego bym jeszcze dorzucił inne osoby uprawiające sport, którym zależy na słyszeniu otoczenia, albo po prostu nie przepadają za słuchawkami dokanałowymi, a z kolei nauszne powodują nadmierne pocenie uszu czy ich zgniatanie.

Czy poleciłbym je jako słuchawki? Na to pytanie nie odpowiem jednoznacznie – musicie sami ocenić. Słuchawki mają niewątpliwe zalety, ale nie są idealne i nie obyło się bez mniejszych bądź większych wad. Jeśli jesteś osobą, która głównie słucha mocno basowe utwory, ten model słuchawek może się nie sprawdzić (nie jestem pewien czy jakiekolwiek słuchawki z przewodnictwem kostnym by się wówczas sprawdziły). Jeśli natomiast słuchasz bardziej stonowanej muzyki, bądź słuchasz głównie podcastów albo audiobooków, a do tego uprawiasz sport, tutaj sprawa jest jasna.

Andrzej

Administrator serwisu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.